Michael Trêbacz

The Krakow bike tour guide who prefers pickles to pretty girls

Words & Photos Duncan Rhodes 

When Canadian ex-pat Mike Trębacz returned to Krakow 23 years after his family had fled Poland it didn’t take long to decide where to live – one street had his name on it.

"The road ulica Trębacz is named after my great grandfather. He funded a public library out of his own pocket and was also a carpenter who worked on the renovation of the Wawel Castle. To top it off he saved someone from drowning in the Wisla! I’m the last Trębacz on the street. People leave pickles at my door as offerings, no joke."

A constant supply of red cabbage isn’t the only boon Mike has experienced since returning to his city of birth in 2005. His start-up bike tours company Cruising Krakow (www.cruisingkrakow.com) is going strong. Ever since taking a two-wheel tour of Munich during his backpacking days, Mike believes that the best way to see a foreign city is from the saddle; and after gaining two years’ experience in Barcelona he was ready to go it alone in Poland.

"The bike tour is perfect for the backpacker who only has a few days and wants to quickly see the city. You cover a lot of territory, you see all the major sights and get a brief historical outline about them. It’s a great introduction to the city – people never go home disappointed."

For Mike, setting up his own business in Poland has been the happy homecoming he dreamed of back in Canada. He was the last of his family to leave Krakow when his parents abandoned him, aged two, to escape Poland’s oppressive Communist regime of the early 1980s. They were granted passports by the authorities to visit the newly-elected Polish Pope only on the condition that they left an immediate member of their family behind – Mike was the sacrificial lamb. The Trębacz family never went to the Vatican but crossed the German border and fled to Canada instead. Thanks to the mandates of the Geneva convention, which Poland had recently signed, Mike was allowed to join his family in Vancouver a year later. But despite enjoying a new life in the West he never forgot his Polish roots.

"I always had a close connection to Poland, I came here to visit all the time – I still had family here. Those were the good old days in the mid-90s when you were the big star in a small town. You translated songs from MC Hammer and everyone loved you!"

These days, with accession into the EU and the large number of tourists visiting the country each year, foreigners can no longer rely on the cult status they once enjoyed in Poland, but for Mike there are plenty of other reasons for wanting to live in Krakow in 2009.

"It’s great to be in an up-and-coming city. Barcelona has hit its pinnacle and Krakow is still progressing. With the funds coming in, the amount the city is being renewed, and the amount of young people here, it’s full of promise."

If Mike has had to sacrifice a little luxury to live in Poland surely the perks of his freewheeling lifestyle have remained the same?

"I never pick up girls on the bike tours for ideological reasons," he says high-mindedly. "They think they know you because you’ve talked for hours, but you don’t know them because they haven’t said a word."

He applies the same philosophy to his stints as DJ Mehow at the Krakow clubs. Female attention comes with the territory but Mike remains disdainful.

"I enjoy a good chase. I don’t want a package left on my doorstep." He pauses to correct himself. "Unless it’s pickles. You can’t say no to pickles." Turn to page 86 for our Krakow city guide.

Krakowski przewodnik, który od ładnych dziewcząt woli… przetwory.

Kiedy Kanadyjczyk Mike Trębacz wrócił do Krakowa, w dwadzieścia trzy lata po wyjeździe jego rodziny z Polski, decyzja gdzie zamieszkać nie była dla niego trudna – jedna z ulic miasta nosi jego nazwisko.

- Ulicę Trębacza nazwano tak na cześć mojego pradziadka, który był założycielem biblioteki i cieślą pracującym przy renowacji Wawelu. Na dodatek uratował człowieka tonącego w Wiśle! Jestem ostatnim Trębaczem na ulicy. W prezencie ludzie zostawiają pod moimi drzwiami przetwory, nie żartuję!

Regularne dostawy czerwonej kapusty nie są jedynym dobrodziej­stwem, jakiego Mike doświadczył po powrocie do swojego miejsca urodzenia w 2005 roku. Jego firma, "Cruising Krakow", oferująca wycieczki rowerowe po mieście (www.cruisingkrakow.com) funkcjonuje świetnie już czwarty rok. Kiedy podczas swoich podróży z plecakiem Mike objechał na dwóch kółkach Monachium, przekonał się, że miasta najlepiej ogląda się z siodełka roweru. Po dwuletnim stażu w Barcelonie był gotów na rozpoczęcie samodzielnej działalności w Polsce.

- Dla osoby, która ma zaledwie kilka dni na zwiedzanie i chce szybko obejrzeć miasto, rower to doskonałe rozwiązanie. Pozwala pokonać znaczne odległości, obejrzeć główne zabytki i poznać ich zarys historyczny. To świetny sposób na poznanie miasta – nikt nie wraca do domu rozczarowany – mówi Mike.

Założenie własnej firmy w Polsce było dla niego jak szczęśliwy powrót do domu, który wymarzył sobie w Kanadzie. Był ostatnim z rodziny Trębaczy, który opuścił Kraków. We wczesnych latach 80., gdy miał zaledwie dwa lata, rodzice zostawili go w Polsce, by uciec przed reżimem komunistycznym. Władze przyznały im paszporty, by mogli odbyć audiencję u nowo wybranego, polskiego Papieża, pod warunkiem, że zostawią w kraju jednego z członków swojej rodziny. Rola owieczki ofiarnej przypadła Mike’owi. Rodzina Trębaczy nigdy nie trafiła do Watykanu, ale przekroczyła granicę niemiecką i uciekła do Kanady. Dzięki podpisanej przez Polskę konwencji genewskiej, Mike mógł dołączyć do swojej rodziny w Vancouver rok później. Jednak mimo radości z nowego życia na Zachodzie, nigdy nie zapomniał o swoich polskich korzeniach.

- Zawsze czułem silną więź z Polską, przyjeżdżałem tu na wakacje, wciąż miałem tu rodzinę. To były stare dobre lata 90., kiedy obcokrajowiec był w małym miasteczku gwiazdą. Tłumaczyłeś piosenki MC Hammer i wszyscy cię kochali – wspomina Mike.

W dzisiejszych czasach, po wstąpieniu do Unii, kiedy tłumy zagranicznych turystów odwiedzają kraj co roku, obcokrajowcy nie mogą już liczyć na kultowy status, jakim dotąd cieszyli się w Polsce. Ale Mike ma wiele innych powodów, by chcieć mieszkać w Krakowie w 2009 roku.

- Mieszkanie w rozwijającym mieście jest świetne. Oczywiście warunki życia są nieco gorsze niż w Barcelonie. Uważam jednak, że podczas gdy Barcelona osiągnęła już swój szczyt, Kraków wciąż podąża w górę. Wciąż się tu inwestuje, znaczna część miasta jest restaurowana, pełno tu młodych ludzi – to miejsce jest pełne obietnic.
Skoro Mike musiał poświęcić nieco luksusu, by żyć w Polsce, zastanawiam się, czy cieszą go inne aspekty pełnego wolności stylu życia na dwóch kółkach?

- Nigdy nie podrywam dziewczyn na wycieczkach rowerowych – z powodów ideologicznych – mówi wzniośle, gdy zaczynamy rozmawiać o płci przeciwnej. – Dziewczyny myślą, że znają mnie świetnie, ponieważ mówiłem do nich przez ostatnie cztery godziny, ale ja nie znam ich wcale, bo nie powiedziały przecież ani słowa.
Tę samą filozofię stosuje podczas swojego nocnego zajęcia, kiedy jako DJ Mehow wypełnia parkiety najlepszych krakowskich klubów. Uwaga dziewcząt to jeden z przymiotów tego fachu, ale Mike pozostaje chłodny.

- Lubię wyzwania, a nie gotową przesyłkę czekającą u mojego progu – stwierdza. – No, chyba że chodzi o przetwory. Przetworom u moich drzwi nigdy nie mówię nie.
Na stronie 86 znajdziesz nasz przewodnik po Krakowie.

Leave a Reply